IMG_1433

cztery i pół godziny opóźnienia

Cztery i pół godziny opóźnienia

Miesiąc temu spóźniłam się na pociąg 3 min. Nie poczekał. Ostatnio przyjechałam na dworzec godzinę wcześniej, aby na pewno zdążyć. Teraz pociąg miał opóźnienie 5 min. Normalka, myślę sobie. Są wakacje, więc opóźnienia pociągów są na porządku dziennym. Intercity jest dobrym połączeniem między Gdańskiem a Berlinem. Podróż trwa jedynie 5.40 min. Zaprzyjaźniona obsługa pociągu serwuje pyszny żurek i pierogi z mięsem. Jadę. Już w Bydgoszczy pociąg miał 13 min opóźnienia. To bardzo mało pomyślałam , słysząc na stacji jak wielkie opóźnienie mają pociągi jadące do Krakowa.

 

 Jedynie co mi przeszkadzało to silna klimatyzacja, której w żaden sposób nie dało rady ustawić lub wyłączyć i brak komunikatów odnośnie zbliżającej się stacji. Filmiki z mojej podróży mogliście zobaczyć na Snapchat. Jechaliśmy jak zwykle, gdy Artur w pewnym momencie stwierdził, że może wysiądziemy w Poznaniu i pozwiedzamy. Zastanawialiśmy się chwilkę, ale stwierdziliśmy, że innym razem. Przekroczyliśmy granicę polsko niemiecką. Trochę się zdrzemnęłam i dalej jadę.

W pewnem momencie pociąg zatrzymał się……, gdzieś w polu między Frankfurtem nad Odrą a Fürstenwalde. Poczekaliśmy godzinkę. Pasażerowie zaczęli się denerwować, ale i spekulować co może być przyczyną niechcianego postoju. Młoda uśmiechnięta, blondynka mówiła, że nie zdąży na koncert. Natomiast wysoki mężczyzna smutnym wzrokiem przekonywał, że wszystko będzie dobrze i zaraz pociąg ruszy. Odniosłam wrażenie, że w całym pociągu jedynie tylko Artur zna biegle język niemiecki, aby porozumieć się z niemieckim konduktorem. Czekaliśmy. W końcu niewyraźnie w głośniku pojawił się komunikat, że są problemy z trakcją i że jedynie pociąg podjedzie do najbliższej stacji, aby pasażerowie mogli wyjść sobie na peron i zapalić papierosa. Podjechaliśmy i utknęliśmy.

IMG_1424

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Fürstenwalde powitało Nas zawalonym dworcem pełnym Ludzi. Nie jeździły pociągi regionalne, ani S Bahn-y. Kazali Nam czekać jeszcze około dwóch godzin, bo może coś się wyjaśni. Poszliśmy do Warsu, aczkolwiek wcześniej jakaś kobieta mówiła, że są dostępne jedynie zimne przekąski. Na szczęście nie byliśmy głodni, bo zjedliśmy żurek a Artur dodatkowo zamówił pierogi z mięsem…. do przedziału.

W Warsie, wcześniej zawsze uśmiechnięty Pan wózkowy, teraz leżał na wpół załamany na stoliku. Obok siedziała jeszcze bardziej niż zwykle przybita Pani kelnerka. My z uśmiechem na ustach rozsiedliśmy się, aby zamówić piwo a Oni od razu: co z Nami będzie, nic nie wiemy co dalej z pociągiem, czy Nas gdzieś odwiozą.

Hmm… myślę sobie, obsługa pociągu a nic nie wie. Cóż, pewnie znowu bariera językowa. Nie zdążyliśmy zamówić piwa, ponieważ z głośników dobiegł Nas komunikat, że mamy opuścić pociąg. Niestety pociąg nie pojechał dalej. Starszy Niemiecki Pan , powiedział, że nigdzie nie idzie, bo ma kosztowną torbę. Na peronie Niemiecki konduktor podpisywał bilety, niczym autografy. Zapewnił, że otrzymamy zwrot kosztów. Gorąco przepraszał, aczkolwiek sam był bardzo zdenerwowany. 

 

 Podstawiono dwa autokary, do których wcisnęli się nie tylko pasażerowie z Naszego pociągu, ale i okoliczni mieszkańcy, którzy chcieli dostać się do Berlina. Wyścig do autokarów rozpoczął się. Ogromny kolorowy tłum mówiący w kilku językach, jak lawina skierował się na tyły dworca. Pędził jak oszalały, przy warkocie plastikowych walizek.

Staliśmy osłupiali. Po chwili zastanowienia, wystartowaliśmy i My. Dobrze, że nie mieliśmy bagażów, bo inaczej nie udałoby Nam się dostać do autokaru.   Podróż trwała jakieś 1.5 godz. Mimo utrudnionych warunków (siedzieliśmy na schodach autokaru), była bardzo miła i sympatyczna. Jak się okazało, nie tylko pociągi nie jeździły tego Dnia, ale też padł cały system komputerowy. Spaliła się jakaś stacja przekaźnikowa. W sumie z tymi pociągami jest trochę dziwnie… dzisiaj Włochy….

Dobrze, że Nasz pociąg nie pojechał dalej.

Narzekamy na Polskie koleje i na Naszą obsługę. Opóźnienia pociągów to nie tylko domena Polaków. U Niemców też się zdarza. Niemieckie Linie kolejowe zwrócą kasę wszystkim pasażerom za bilety i ogromnie przepraszali za utrudnienia.

Obserwowałam podróżnych. Jednak Polacy potrafią się zintegrować w trudnych chwilach. Poznaliśmy przesympatyczną Panią Dobrawę Czocher, która jak się okazało jechała  zagrać koncert w Berlinie. Możecie posłuchać Jej muzyki na Fanpage Fb pod tym samym nazwiskiem, oraz Panią Asię z którą przegadaliśmy jazdę autokarem na schodach.

Wszystko jest po coś. Mieliśmy szansę wysiąść w Poznaniu lub pojechać dalej. Los codziennie stawia przed każdym z Nas wybory. Każdego Dnia możemy kreować swój Los, czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie.  Nasze wybory, to Nasze ścieżki w Życiu. Jakże inaczej wyglądałby Nasz Dzień, gdybyśmy wysiedli. Co wtedy by się zdarzyło, jakich Ludzi byśmy poznali? Czy pociąg jadący bez Nas, też by się zatrzymał?

Wszystko ma sens. Ta, a nie inna Ścieżka, naprowadza na inne zdarzenia, konsekwencje czy przeżycia. Jest jak rozstaje dróg w środku Lasu. Od Nas zależy, którą z nich pójdziemy.  

Magiczna Linia tel.708 788 222 i 708 888 688.

Pozdrawiam ciepło!

Wasza Agga Soyala

 

Tags: No tags

35 komentarzy

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *