IMG_20151204_013855

Miłość w laptopie zaklęta

Kilka lat temu, było to jeszcze przed powstaniem programu telewizyjnego Kosmica, udzielałam porad drogą internetową (nie tylko oczywiście) na pewnym portalu wróżbiarskim. Za pierwsze zarobione pieniądze z tego portalu postanowiłam kupić sobie laptopa.W bardzo szybkim czasie miałam wielu klientów więc mogłam zrealizować swoje postanowienie.

 

Przedyskutowałam całą sprawę ze znajomym jaki ma to być laptop, jak ma wyglądać i co chcę na nim głównie robić. Komputer stacjonarny nie był dla mnie dość wystarczający, bo z uwagi na częste programy telewizyjne nie mogłam z niego korzystać na wyjazdach, gdzie chciałam każdą chwilą dzielić się z moimi licznymi już wtedy fanami na moim blogu.Trzeba pamiętać o tym, że siedem lat temu laptopy nie były, aż tak popularne jak teraz, chociaż było ich sporo i prawie każdy wyglądał tak samo, a ja lubię mieć rzeczy inne niż posiada ogół.

 

Szukałam i czytałam, przeglądałam setki stron internetowych , aż którejś nocy znalazłam odpowiedni egzemplarz dla mnie. Był to 13 calowy laptop firmy HP z limitowanej serii Vivien team. Nie wiem jak teraz prosperują laptopy tej marki, ale wtedy były świetne. Nie znałam też firmy Apple, bo taka ze mnie była internautka 🙄  

 

Był przepiękny: czerwony w artystycznie namalowane kwiaty, do tego dokupiłam myszkę z tym samym motywem. Zakochałam się w tym laptopie, to była miłość od pierwszego spojrzenia. Kupując go a raczej ją (bo lubię nazywać przedmioty i laptopa nazwałam Lady) w zestawie otrzymałam piękne jedwabne , czerwone opakowanie. Gdyby laptop był rozmiarów stołu też bym go wtedy kupiła. Musiałam go mieć.

 

Uczyliśmy się siebie w pełnym zachwycie i spędzaliśmy ze sobą bardzo dużo czasu. Jego miękkie , czerwone klawisze układały się pod moimi palcami rewelacyjnie. Mogłam pisać teksty! Mogłam wszędzie być razem z nim. Mogłam zapisywać swoje myśli i tworzyć bloga skąd chciałam. Był mały, więc doskonale mieścił się w mojej torebce. 

 

Potem nastały początki programu Kosmica Tv i dojazdy co tydzień na programy i oczywiście mój laptop jeździł ze mną. Był moją poduszką w podróży, oparciem pod łokieć, czasami gubił się w torebce….

Kochałam go i kocham bardzo. Pracowaliśmy razem przez wiele godzin dziennie, słuchaliśmy muzyki w hotelowym pokoju 406. Kupiłam nawet specjalne małe kolumnienki , aby mój laptop nie nadwyrężał sobie zbytnio swoich głośników przy zbyt dużym podkręceniu przeze mnie głośności odtwarzanych utworów muzycznych. Jednym słowem byliśmy związani ze sobą bardzo, a przynajmniej ja byłam.

 

Pewnego Dnia laptop nie chciał zadziałać. Nie dawał wcześniej żadnych znaków , że jest coś z nim nie tak. Zaniosłam go do naprawy, zapłaciłam górę pieniędzy i cała zadowolona, że już znowu jest wszystko ok, pojechałam do Berlina na program tv.

 

Jak już kiedyś wspominałam mam jeden problem ze sprzętami i zawsze tak jest….. mój Brat też tak ma….otóż sprzęty elektroniczne bardzo szybko z niewiadomych przyczyn psują się Nam. Serwisy naprawcze zawsze się dziwią i rozkładają bezradnie ręce. Niestety na psucie się sprzętów wpływa zbyt wysoki poziom energetyczny, energie z którymi pracuję i mam w sobie, zakłócają bardzo często pracę elektroniki.

 

Z uwagi na ogromną ilość osób dzwoniących do mnie do programu, szefowie przedłużyli mi pobyt w tv do dwóch tygodni. Mój laptop chyba nie wytrzymał tej presji, bo po kilku Dniach ponownie zaczął się psuć…. tym razem dawał jakieś dziwne sygnały…denerwowałam się bardzo, bo nie mogłam przez to mieć stałego dostępu do mojego bloga, a także nie mogłam rozmawiać ze swoimi dziećmi przez skype. Nie było jeszcze wtedy w Polsce Fb video i rozmów na innych komunikatorach. Byłam bliska załamania.

 

Popytałam w studio czy któryś z chłopaków zna się na komputerach i czy może mi w jakiś sposób pomóc. Znalazł się jeden. To był wielki początek czegoś wielkiego. Naprawił mi mojego ukochanego laptopa. Potem pokazał mi jak mam się zajmować laptopem, wytłumaczył, że mam jakieś wirusy z hotelowego internetu itp. Laptop działał doskonale , ale i zaczynało dziać się coś jeszcze…Nie wiedziałam co to jest i nie bardzo mnie to obchodziło, bo nie miałam chęci ani Czasu na nic więcej, niż luźne rozmowy.

 

Jesteśmy razem do dzisiaj. Mój ukochany laptop przyniósł mi Miłość, bo od niego wszystko się zaczęło. Wiedziałam od samego początku, że ten laptop jest w jakiś sposób wyjątkowy, ale to nie koniec laptopowej historii.

 

Po paru latach intensywnego używania komputera znowu sie popsuł  i to na dobre. Pan w serwisie polecił mi, abym kupiła część za 1.000 zł, to MOŻE laptop zadziała. Uznałam, że serwis jest do kitu i schowałam laptopa do szafy. Któregoś wieczoru, po chyba Roku, bardzo zatęskniłam za nim….bo sprzęt na którym pracowałam w zastępstwie nie do końca mi odpowiadał. Chciałam mieć mojego starego laptopa, bo na nim najlepiej pisało mi się teksty.Wspomniałam o tym w Domu i na tym się zakończyło.

 

Po pewnym czasie, z uwagi na przepracowanie i jak to lekarz potem nazwał, przemęczenie zawodowe (zbyt dużo godzin w programach tv na żywo) trafiłam do szpitala. Starzy widzowie na pewno pamiętają ten program, gdzie było małe zamieszanie i zmiana na innego doradcę. Poleżałam trochę w szpitalu, a po wyjściu czekała na mnie ogromna niespodzianka.

 

Mój laptop ponownie działał. Nie miał wymienianych części ani nic takiego. Ponownie byliśmy razem i tworzyliśmy doskonałe teksty do mojej książki, którą ciągle jeszcze piszę i na bloga. Tak minęło kolejnych parę lat. Nie chciałam mieć nowego laptopa, bo żaden mi się nie podobał, bo żaden nie był aż tak wyjątkowy, abym chciała go mieć. Aż pewnego Dnia, o czym pisałam na blogu, na mojego laptopa wylałam sok pomidorowy. Jeny , byłam w szoku, ale szybko wysuszyłam go, wytrzepałam i nadal  działał. Byłam zadowolona, aczkolwiek wewnętrznie wiedziałam, że czy chcę czy nie, muszę kupić nowy sprzęt i tak też zrobiłam.

 

Od paru miesięcy pracuję już na nowym laptopie. Jest fantastyczny i wyjątkowy, też go bardzo kocham, ale trochę inną miłością… jakby dojrzalszą. Lepiej się z nim obchodzę i już nie śpię na nim. Stary laptop nadal działa i czeka, aż będę miała odwagę go włączyć.

 

Z Miłością tak jest, że nigdy nie kocha się tak samo, ale to wcale nie oznacza, że ta druga czy kolejna Miłość jest zła, słabsza czy gorsza….. jest po prostu inna. Należy zawsze dać sobie szansę na Miłość, bo nigdy nie wiadomo kiedy ona  Nas zaskoczy.

 

12240077_1002067083182973_7441713865258336441_n Abyście nie byli zaskoczeni zmianami w swoim Życiu w końcówce tego Roku 2015 i w Nowym Roku 2016, zapraszam do rozmowy na Magicznej Linii tel.708 788 222. Będę dostępna od godz. 12.00 do późnych godzin wieczornych z przerwą na obiad.

Ponownie będę dzisiaj dostępna od godz.18.30.

Pozdrawiam ciepło! Wasza Agga Soyala

 

 

 

 

 

 

Tags: No tags

66 komentarzy

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *