127

Nie lubię pociągów

Nie lubię jeździć pociągami aczkolwiek w ostatnich Dniach nie miałam innej możliwości dotarcia do wybranego celu. Kiedyś jeździłam pociągami bardzo często, jednakże w miarę wzrostu mojej popularności, nie za często mogę sobie na to pozwalać. Jestem bardzo rozpoznawalna. To fakt. Właśnie w pociągach obserwujecie mnie szczególnie intensywnie. Nie ma co się dziwić bo przez około 5 godzin podróży jest na obserwacje wiele czasu. Nie lubię, gdy jedynie przyglądacie mi się z niedowierzaniem czy to Agga Soyala czy nie. Proszę, podejdźcie do mnie nawet w pociągu, przywitajcie się, poproście o autograf itp. Jak już wspominałam kiedyś, zawsze mam coś dla Was w swojej torebce.

 

Ostatnia podróż pociągiem okazała się nawet bardzo fajna. Po dwóch latach od ostatniej jazdy przekonałam się, że obsługa pociągu jest milsza, a może jedynie tylko trafiłam na dobry humor konduktora i innych. Zmieniło się podejście do osób podróżujących. Wynika to zapewne z faktu, że coraz mniej ludzi podróżuje tą formą transportu. Kolej walczy o każdego pasażera, to widać na każdym kroku. Przemili konduktorzy i przemiła obsługa Warsu. Brakowało jedynie karty menu w przedziale, a tak było wszystko wspaniale.

Wybraliśmy się do wagonu restauracyjnego. Ja jak zwykle miałam ochotę na żurek. Jestem wielbicielką tej zupy i wszędzie testuje jej smaki. Zamówiłam żurek i pierogi z mięsem. Zupę widzicie na zdjęciu głównym wpisu. Tak, żurek zajadłam na miejscu i już nie miałam siły na pierogi. Pani z Warsu zapakowała je na wynos, abym mogła zjeść na spokojnie w przedziale. Na szczęście nikt więcej nie jechał ze mną w przedziale. Pierogi plus żurek  w Warsie to koszt 40 zł. Do tego otrzymałam koszyczek z chlebem. Wszystko świeże i aż pachnące, dobrze przyprawione. Jeśli będziecie mieli okazję to skorzystajcie z Warsu. Może i My razem umówimy się tam na kawę 😉

Jestem zadowolona, że po latach Wars stara się i dba o podróżnych i to bardzo. Co prawda ogłaszają przez głośniki w pociągu, że podróżni otrzymają poczęstunek, ale Wars wręcza jedynie małą butelkę wody. Widać, że obecnie mają ograniczony budżet, bo jeszcze dwa lata temu podróżni otrzymywali sok i coś słodkiego.

Najlepiej podróżować w środku tygodnia, bo wtedy nie ma tłoku. Pamiętam jak ze 3 lata temu jechałam pociągiem jedynie do Redy,  aczkolwiek ścisk był masakryczny. Człowiek na Człowieku leżał stojąc w korytarzu, bo nawet mając wykupiony bilet nie było możliwości dotarcia na swoje miejsce. Taką podróż zaliczyłam zaraz po Świętach Wielkanocnych. Jeśli planujecie powroty do 2 Dni po Świętach, to zapomnijcie o komforcie jazdy. Lepiej pojechać szybciej lub znacznie później.

Czemu jeszcze nie lubię jazdy pociągiem, bo nie znoszę gdy ktoś wchodzi do przedziału i ni z tego ni z owego zaczyna głośno coś mówić. Nie wiadomo wtedy, czy ta osoba zwraca się do mnie, do kogoś innego gdy jest jeszcze ktoś, czy mówi sama do siebie. Wypytywanie o prywatne Życie, też nie jest na miejscu lub opowiadanie swoich historii.  Nie obchodzi zapewne nikogo, jak straszna i zła była jakaś żona czy jak niedobry był mąż danej Pani. Podróżuję i inni też i chcą tą podróż przebyć spokojnie.

 

Ja podróżując pociągiem czy autobusem bardzo często pracuje. Piszę teksty, czytam, uczę się (wczoraj szlifowałam niemiecki), piszę do Was na blogu odpowiedzi na Wasze komentarze. Nie mam Czasu ani ochoty na przypadkowe wysłuchiwanie opowieści. Ja chcę zająć się sobą i tym co mam do zrobienia. Inna sprawa gdy czuję, że dana osoba naprawdę potrzebuje mojego wsparcia to wtedy włączam się do rozmowy.

Ogólnie fajnie jest podróżować nawet pociągiem , ale wszystko zależy od tego kto z Nami jedzie.

Na Magicznej Lini będę dostępna. tel.708 788 222.

Pozdrawiam ciepło!

Wasza Agga Soyala

 

Tags: No tags

84 komentarze

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *