Plastikowa ekologia

Plastikowa ekologia

Od dłuższego już czasu panuje moda na zdrowe odżywianie. Pewnie sami to zauważyliście i niektórzy z Was na pewno ulegli tej modzie. Na każdym rogu i w każdym sklepie Jesteśmy zasypywani tysiącem reklam odnośnie produktów Bio. Sklepy prześcigają się w ofertach aby przyciągnąć klientów. Są ekologiczne ziemniaki pochodzące z Grecji, ogórki z Izraela, cebula z Hiszpanii. Są zdrowe chipsy i wszystko inne. Co się dzieje? Czy aby na pewno, to wszystko jest zdrowe dla naszego organizmu? Było też, bardzo głośno o tym, jak ma wyglądać ogórek, jaki ma mieć kształt.

Wciskają nam kity, aby zamydlić oczy przed tym, co się naprawdę dzieje. Gdzie są Nasze rodzime produkty od Polskich rolników i co za różnica jak wygląda ogórek. No, ale przecież UE tak chce.

 Jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia było, aby robiąc zakupy trzeba by się zastanawiać, czy dzisiaj na obiad jemy ziemniaki z Polski, czy może zrobimy sobie przedsmak wycieczki i zjemy dla odmiany ziemniaki z Grecji. Należy pamiętać, że to wszystko jest nazywane „bardzo zdrowym i ekologicznym”. Czy kiedyś, ktoś się zastanawiał nad zdrową żywnością? Nie. Mieliśmy pewność i zaufanie, że wszystko co kupujemy zdrowe właśnie jest. Rozumiem, że środowisko jest skażone, że Matka Ziemia ledwo zipie, że obecnie stosuje się wiele dziwnych nawozów, świnki karmi się paszą z antybiotykami, ale bez przesady. Moda na produkty ekologiczne w dużej mierze ma na celu wypromowanie danego regionu, danego sprzedawcy, producenta żywności. Faktem jest, że ludzie coraz więcej chorują itp, ale czy właśnie ta zdrowa żywność faktycznie im pomoże.

Pamiętam, jeszcze z czasów gdy były programy telewizyjne Kosmica tv, któregoś dnia po programach poszłam z koleżanką na zakupy. Kupiłam jedynie mleko (nie ekologiczne) i bułki. Koleżanka kupiła ekologicznego kurczaka i mówi:” wiesz Agga upiekę go i zaproszę Cie na obiad. Jak jest ekologiczny, to zdążymy zjeść jeszcze przed wieczornym pójściem IMG_20150929_181608do studia na program.OK.”  Niestety nie doczekałyśmy się , aż ten bio kurczak będzie gotowy. Nie zdążyłyśmy go zjeść, ponieważ piekąc się ponad 2 godziny nadal był bardzo twardy i jakiś inny w smaku. Nie zjadłyśmy go potem wcale. Był niedobry i ciągle twardy. To już stary kogut od wujka Gienka szybciej by się upiekł.

To, że produkty nazywane są piękną nazwą bio nie oznacza wcale , że takie są w rzeczywistości. Jest tego wszystkiego tyle na rynku, że producenci prześcigają się w tym , aby zostali zwuważeni, aby kasa się zgadzała. Jeśli chcę zjeść coś naprawdę zdrowego sięgam do mojej domowej spiżarni i wiem, że to jest bio, że to jest faktycznei zdrowe bo pochodzi z mojego, własnego Ogrodu. Tym co nie mają ogrodów polecam zakupy na targach, ale też jedynie u sprawdzonych dostawców. Produkty pochodzące z innych miejsc są wątpliwie zdrowe a być może i toksyczne. A tymczasem przyznam otwarcie, że nie lubię przesadnie dobrze się odżywiać. Jem to na co mam ochotę, nie dbam o kalorie, o zawartość tłuszczu i nie sprawdzam ile jest cukru w cukrze, a ile tłuszczu w wędzonej słonince, którą uwielbiam. Organizm wie czego potrzebuje. Człowiek ma instynkt jak zwierzęta i tym powinien się kierować. Jeśli dobrze wsłucha się w odpowiednim Czasie w swój organizm, będzie cieszył się dobrym zdrowiem. Piję dużo różnego rodzaju ziół, można nazwać je herbatkami jak kto woli, ale nie są to herbatki kupione w hipermarkecie czy w podejrzanym sklepiku co się nazwał szumnie „zdrowa żywność”. Zbieram zioła i sama sporządzam mikstury, no ale ja jestem Czarownicą. Wam polecam abyście sami stworzyli swój własny domowy ogródek np. na parapecie okiennym. Piękne doniczki nie tylko dodadzą uroku pomieszczeniu , ale też będziecie mieli pewność, że to co wyhodowaliście jest bio.

 

Osoby, które zgłosiły się do Rytuału Jesiennego Hatti proszę o cierpliwość. Wg 12119195_986008068122208_1095332706329450155_nkolejności zgłoszenia odpowiadam na maile.

 

 

Na Magicznej Linii będę dostępna do póznych godzin wieczornych. tel 708 788 222.

Pozdrawiam ciepło!

Wasza Agga Soyala

 

139 comments

  1. ReplyUla

    Dzień dobry Pani Agguniu:) 🙂 🙂 Zgadzam się z tym co Pani napisała. Co prawda,ja nie mam własnej działeczki, ale kupuję warzywa i owoce , jajka od pewnej znajomej z rynku. Z kupnem mięsa jest trochę gorzej bo znowu z rynku mięsa nie kupię. Raz na 3 miesiące zamawiamy pół świniaka ze wsi .Były czasy,gdy sami wędziliśmy. Wszystko ma lepszy smak, nie chemiczny.Mięso smakuje jak mięso a pomidor jak pomidor. Piszę tu czasami a czytam codziennie. Pozdrawiam Panią Agunię i wszystkie osoby piszące:) 🙂 🙂 🙂 🙂 Blog jest cudowny!!!

    1. ReplyKazimiera

      Urszulo, 🙂 tak jak mówisz,swoje mięso nie szpikuje się tak saletrą i dlatego jest ciemniejsze,ale za to ma na przykład więcej czosnku,a kiełbasy więcej wspaniałych aromatycznych przypraw.Bez dodatku cukru i sztucznych polepszaczy smaku. Również pozdrawiam. 🙂

    2. ReplyEla z lasu

      Ulu,
      przypomniałaś mi stare czasy, w których też kupowaliśmy połówkę świnki i się „rozbierało”. Były kiełbasy swojej roboty, które wędziliśmy /wędzarnia była na wolnym powietrzu, na działce/. Nauczyłam się robić dobre kiełbasy i tzw. kiełbasy z ziemniakami /masa podobna jak do placków ziemniaczanych/.
      A dzisiaj na działce warzywa na cały sezon letnio-jesienny.
      Ogórek z działki pachnie tak pięknie….. jak prawdziwy ogórek.
      Jednym słowem potrafiliśmy sobie poradzić …..
      Pozdrawiam całą blogową rodzinę.
      Ela

    3. ReplyEDUSIA

      mój dziadek też był świniak i kaszanka i kapusta kiszona i kiełbaska. Pamiętam te czasy, jako mała dziewczynka schodziłam do piwnicy do dziadka wędzarni. Pychotka to była.

  2. ReplyWeronika

    O ja też zgadzam się i z Panią Pani Aggą i z Ulą 🙂 wszystko od rolnika i zrobione przez nas jest sto razy lepsze niż to ze sklepu i jaka frajda przy robieniu a smak …. mmmm 🙂
    A tak na marginesie dla siebie samej i wszystkich kiedy Pani Agga mówi – 8 dni to nie ma to tamto – jest 8 dnia i nawet jakby mówił sam że będzie wcześniej (a to nie jest te 8 dnia) to życie poukłada tak że będzie za 8 dnia :).
    Pani Agusiu – będzie za 8 dnia 🙂 🙂
    buziaki już weekendowo dla Wszystkich

  3. ReplyJola

    Witam miłe Panie i Panią Aggusię, która rozczuliła mnie tą wędzoną słoninką – ja też lubię – chlebek, słoninka i musztarda, pokroić na kawałeczki – super żarcie!!! A co do BIO to jakoś nigdy mnie to nie kręciło, wędliny i mięso kupuję w zaufanym sklepie, jarzyny na targu i nie odczuwam dyskomfortu z powodu „złego” jedzenia. Słyszałam też, że te teraz wszechobecne plastiki są niezdrowe, a i od znajomego fizyka słyszałam, że większość naszych problemów zdrowotnych wcale nie bierze się z jedzenia a z wszechobecnych urządzeń elektromagnetycznych czyli naszych komórek, mikrofalówek i innych rzeczy, my tych prądów nie czujemy ale one na nas działaja – pozdrawiam blogowiczki no i życzę zdrówka

      1. ReplyKazimiera

        Mario, 🙂 jest to możliwe. 🙂 Niemieccy naukowcy wynależli taki sposób komunikacji przez telefon komórkowy,że nie będzie potrzebny żaden operator telefonii komórkowej. 🙂 Nie będzie miało to dla nas szkodliwego promieniowania dla zdrowia. 🙂 Jest tylko jeden problem, aby pozwolono wdrożyć to w życie,bo wtedy wszyscy operatorzy by stracili olbrzymi biznes.Pozdrawiam. 🙂

        1. ReplyMaria

          Kaziu – akurat bez telefonu komórkowego mogłabym się obejść. Trudniej byłoby – tak w ogóle – bez TV, komputerów (przy, którym akurat jesteś 😉 ) elektroniki, której elementy wytwarzają specyficzne fale. My ich nie czujemy, ale np. zaobserwuj koty. Gdzie najbardziej lubią leżeć. Koty wyczuwają te „promienniki”.
          Pozdrawiam Kaziu – 🙂

          1. Kazimiera

            Mario, 🙂 tutaj też można się jakoś ratować.Ja mam przy komputerze kryształ górski,a przy telewizorze mała piramidkę.Mam również lampę solną na podgrzewacz.Akurat ostatnio jej nie używam,ale mam również paproć która jonizuje powietrze. 🙂

    1. ReplyKazimiera

      Jolu, właśnie.Nawet woda mineralna w plastikowych butelkach wchodzi w reakcję chemiczną z tym opakowaniem.Sama poczułam jej niedobry smak gdy kupiłam nagrzaną od słońca butelkę, która stała w takim miejscu w sklepie na półce.Pozdrawiam. 🙂

      1. ReplyJola

        No cóż, taki mamy świat, nawet nie wiemy co z czym reaguje i co w końcu szkodzi, kiedyś rzeczy spożywcze przechowywało się tylko w szkle i to ciemnym lub ceramicznych pojemnikach, ale nie ma się co martwić- pozdrawiam

  4. ReplyIlona(S)

    Pani Aggusiu dziękuję za piękny wpis 🙂
    Usmiechnełam się dziś do tego dzisiejszego wpisu, ponieważ u mnie w pracy mamy automat, w którym są różnego rodzaju napoje, była m.in. cola z lat 90-tych. Kolezana wspomniała, że do dziś pamięta ten smak, ale niestety dzisiejsza cola już tak niesmakuje.
    I tak od słowa do słowa zaczełyśmy rozmawiać, o tym jak, kiedyś zywność była zdrowa. Mleko kupowane w szklanej butelce lepiej smakowało itp.
    W tamtych czasach żywność była naturalna i jedzenie było lepsze, nawet słodycze, czy tez napoje słodkie inaczej smakowały, wszytsko było robione na naturalnym cukrze, a teraz małym dzieciom podaje się jogurty, gdzie jest mnóstwo konserwantów. I to mnie przeraza, bo coraz wiecej osób ma problemy z układem pokarmowym, czy tez alergią.
    Niestety ja należe do tych osób, oj niesamowita udręka.
    No cóż w dzisiejszych czasach ciezko trafic na coś zdrowego, strasznie brakuje mi tej zdrownej zywnośći.
    Chyba wproszę się do Pani Aggusi na coś zdrowego i smacznego 😉
    Pani Aggusiu podziwiam panią za to, że ma Pani taką możliwość skosztowania czegoś zdrowego i naturalnego 🙂

    1. ReplyKazimiera

      Ilonko, 🙂 wiem z pewnych żródeł,że mleko pasteryzowane jest bardzo niezdrowe.Zrobiono kiedyś taki eksperyment- gdy krowa miała cielaka,zabrano jej mleko i spasteryzowano.Następnie podano jej cielakowi.W krótkim czasie zdechł.Z innymi cielakami było tak samo.Równie szkodliwe jest dla nas,chociaż i tak się zdarzy że je piję w niewielkiej ilości.Nie tak dawno kupiłam na targowisku od paniusi,od jej krowy i zostawiłam na zsiadłe.Było wspaniałe. 🙂 W niektórych miejscowościach podobno istnieją duże pojemniki na mleko prosto od krowy. 🙂 Takie automaty.Podchodzi się do niego,wrzuca pieniążek i leci świeżutkie,pachnące łąką mleko prosto od krowy. 🙂 Jak od paniusi na targowisku kupiłam biały ser to mogłam go śmiało zostawić na zgliwiały.,który się potem daje na patelnie,żółtko, kminek i troszeczkę oleju.Jak ser się rozpuści i wymiesza z tymi dodatkami to się przelewa do miski i zostawia aż zgęstnieje.Jest pyszny. 🙂 Ten ze sklepu się absolutnie nie nadaje bo po prostu spleśnieje.Pozdrawiam. 🙂

      1. ReplyIlona

        Przypomniały mi sie lata dziecinstwa,kiedy to jezdziło sie na wies do babci i szło sie z metalowymi kankami po mleko 🙂 ach,fajne czasy to były 🙂
        pozdrawiam Kazimiero 🙂

    2. ReplyMaria

      Ilonko – niestety dzisiaj jemy to co jest.
      Czytając Twój wpis uświadomiłam sobie, że kiedyś trzeba było kalafior do zimnej wody przed ugotowaniem wstawiać, żeby gąsienice wypłynęły. Teraz ani jednej gąsieniczki schowanej w kalafiorze nie zobaczysz – tak dobre opryski są 😉 🙁
      Ucałowania Ilonko 🙂

      1. ReplyKazimiera

        Hahaha 🙂 faktycznie ,też to zauważyłam.Kładło się kalafior do miski z wodą i dodatkiem octu aby wypłyneły robaczki.Ostatnio przestałam to robić bo ich nie było. 🙂

    3. ReplyMonia

      Buziaki Ilonko. Moja mama ma dużą działkę i uprawia warzywa i owoce dla nas, smakują naprawdę wyśmienicie i są bez tych wszystkich pestycydów.
      Staram się kupować mięso ze sprawdzonych masarni, unikam marketów.
      Sama często piekę chleb, a moja babcia robi nam wspaniały makaron.
      Mleko kupuję w woreczkach z jednej małej mleczarni, która nie używa konserwantów. Z tego mleka można nawet pyszny serek zrobić.

        1. ReplyMonia

          Oto mój przepis na chlebek:
          1 kg mąki
          4 łyżki płatków owsianych
          4 łyżki otrąb owsianych
          4 łyżki otrąb żytnich
          4 łyżki słonecznika
          4 łyżki pestek dyni
          100 gram drożdży świeżych
          3 łyżeczki soli
          2 łyżeczki cukru
          1 litr ciepłej wody
          Do miski wsypujemy mąkę, płatki owsiane, otręby, słonecznik, pestki dyni i wszystko dokładnie mieszamy.
          Do litra ciepłej wody wsypujemy sól i cukier, a następnie rozpuszczamy drożdże. Dokładnie mieszamy i dodajemy do miski z mąką i pozostałymi składnikami. Po dokładnym wymieszaniu zostawiamy do wyrośnięcia w ciepłym miejscu.
          Gdy już ciasto wyrośnie rozdzielam ciasto na 3 części do foremek o wymiarach 36 cm x 12 cm i piekę przez całą godzinę chlebki w temperaturze 180 stopni.
          Jeden chlebek zawsze daję mojej mamie, drugi mojej teściowej i dla mnie jest trzeci.
          Najlepiej smakuje zaraz po tym jak wystygnie z masełkiem:)
          Smacznego

          1. Monia

            Pani Aggusiu podam jeszcze przepis na bardzo aromatyczną sól ziołową, którą moja teściowa zawsze robi, a ja dodaję ją do różnego rodzaju mięsa, sosów, zup. Pięknie pachnie i daje potrawom wspaniały smak.
            Oto przepis:
            10 łyżek soli kamiennej lub morskiej
            10 łyżek siemienia lnianego
            10 łyżek czarnuszki
            5 łyżek kminku
            Przygotowanie:
            Na patelnię wsypujemy sól i zioła. Prażymy ok. 4-5 minut ciagle mieszając aż wszystkie się uprażą i zaczną „podskakiwać”.
            Przesypujemy na talerz, a kiedy ostygną mielimy w młynku. Zmielone jeszcze raz podgrzewamy na patelni ok 1-2 minut.
            pozdrawiam i buziaki ślę 🙂

          2. Kazimiera

            A ja nawet siemię lniane samo przez chwilę prażę do momentu aż zacznie pryskać pod patelnią.Wstrząsnąć lub zamieszać i gotowe.Można w możdzierzu albo w makutrze(ja tak robię)przetrzeć tłuczkiem i trochę posolić.Chleb z masłem i posypać.Jest aromatyczne i pyszne. 🙂 Teraz nawet jem bez przecierania.Na miseczkę i łyżeczką.Mmm 🙂

      1. ReplyKazimiera

        Moniu, 🙂 I pewnie chleb na samym zakwasie. 🙂 Ach,taki jest najlepszy. 🙂 A do tego gdy jest jeszcze gęsty,wilgotny ,ciężki i ciemny z dodatkiem na przykład kminku. 🙂 Pozdrawiam. 🙂

      2. ReplyMaria

        A ja bardzo rzadko kupuję makaron. Sama go robię. Teraz jest fajnie, bo kaloryfery grzeją i można większą ilość zrobić i wysuszyć … na później o_o

          1. Maria

            Pani Aggusiu, to jest łatwy przepis ale mięśnie wyrabia.
            Wbijam do miski jajka dodaję trochę soli i po trochu wsypuję mąkę pszenną. Nie mogę napisać ile dokładnie. Trzeba po trochu wsypywać i tylko tyle ile jajka tej mąki wchłoną. Ciasto nie może się lepić do dłoni a jednocześnie być rozciągliwe. Trzeba po prostu wyczuć moment, kiedy mąki już starczy. Jak za dużo się mąki doda, to trudno ciasto rozwałkować, bo twarde jest. Dlatego napisałam, że robienie makaronu wyrabia mięśnie 😉 Jak ciasto jest już gotowe, to urywam po kawałku i wałkuję. Podsypuję trochę mąki na blat stołu i wierzch wałkowanego ciasta – czasami parę razy bardzo malutko, tylko tyle, żeby ciasto do wałka się nie przyklejało. Do rosołu cieniutko wałkuję na kluseczki z makiem grubiej. Pyszny jest ten makaron 🙂 Tylko jajka i mąka 🙂


          2. Author
            Agga Soyala

            Kiedys robialam makaron….dawno temu.Przepis gdzies mi uciekl. Poszukuje od lat przepisu na faworki, ale takie kruche jak ciasto francuskie….Moze ktos ma taki?

          3. Kazimiera

            A czy ciasto kroi się póżniej nożem?Bo ja pamiętam jak kiedyś się kupowało maszynki do robienia makaronu i rozwałkowane płaty przepuszczało przez nią. 🙂

          4. Monia

            Pani Aggusiu, przepis na faworki napiszę jutro, bo ma go teściowa w swoim segregatorze, a już za późno zebym do niej poszła. Przepis sprawdzony od lat je robi w tłusty czwartek i zawsze sie zajadamy nimi.

          5. Aga

            Witam Pani Agusiu nie znam dokładnego przepisu na faworki ale wiem że jak moja babcia je robiła to brała szklanke śmietany i szklankę żółtek proporcje tych składników muszą być takie same wtedy wychodziły kruche i pyszne

  5. ReplyMaria

    Witam Pani Aggusiu i Blogowiczki 🙂
    Pod nosem się uśmiechnęłam na Pani wpis 😉
    Również i ja jem to, na co mam ochotę.
    Jestem osobą „uodpornioną” na reklamy i nawet najlepsza z nich nie potrafi przekonać mnie do kupna czegokolwiek.
    Niestety obecna żywność jest nafaszerowana różnymi E – 1234567 ….
    Pomyślałam, że i tak mamy szczęście, bo różne smaki pamiętamy i będą pamiętać je nasze dzieci i wnuki i ich wnuki. Za ileś tam lat może spełnić się dzisiejsze science fiction i ludzie będą żywić się jedzeniem w tabletkach 😉
    Pozdrawiam wszystkich żarłoczków życząc smacznej kolacji 😀

    1. ReplyMonia

      Marysiu kochany żarłoczku, wiem, że bardzo lubisz serek 🙂
      pysznego tłustego serka Ci życzę na kolacyjkę 🙂
      buziaki
      pozdrawiam Wszystkich
      Pani Aggusiu dziękuję za rybkę!!! Jest cudowna!!!!
      pozdrawiam Panią serdecznie


          1. Author
            Agga Soyala

            To jest Rybka na Bogactwo:) Na marzenie jest Talizman Songaa. Gwiazdka z Naszego sklepu Sarah Magic.

          1. Ilona

            Dokładnie Marysiu niech sie stanie 🙂
            Pani Aggusiu chyba za bardzo sie rozpedziłam z tym pisaniem 😉
            ale rybka jest piekna i mnie zawsze sie kojarzy z taką złotą rybką 🙂

  6. ReplyKazimiera

    Witam pani Aggusiu, 🙂 ostatnio zwracam uwagę na to co będę jadła.W moim pobliskim sklepie zamawiam sobie specjalny chleb składający się z różnych mąk.Pieką go tylko dla mnie.Ostatnio kupiłam sobie salceson bo jest bardzo zdrowy.Zawiera kolagen tak jak zwykłe parówki bez dodatku mięsa,no i oczywiście galareta.Chcę się przemóc do jedzenia wątroby, która zawiera więcej witaminy C niż jabłko,kwas foliowy,wit.B6 i wit.B12.Narazie zjada ją Pelluś,tak jak kurze łapki,parówki.Będzie zdrowy chłopak. 🙂 Oj, dużo by pisać na ten temat. 🙂 Pozdrawiam. 🙂 🙂 🙂

    1. ReplyEla z lasu

      Pani Aggusiu,
      Brakuje mi słów, aby Pani podziękować za „przeprowadzenie” mnie przez traumatyczny dla mnie okres około 4 lat.
      Parasol nade mną, który Pani rozpostarła sprawił, że zdarzył się cud lub tak jak Pani powiedziała wczoraj „wydarzenia jak w dobrym filmie z happy endem”. Najważniejsze jest dla mnie, że strony w sprawie, nie rozstały się w gniewie i złości. A relacje dzięki ostatniej mojej „akcji” w znaczny sposób się poprawiły /chociaż się spodziewałam czegoś wręcz przeciwnego/.
      Nie marzyłam nawet, że tak to się skończy.
      Dziękuję z całego serca.
      PS. Piszę dopiero teraz, bo powoli wychodzę ze stanu oszołomienia i utwierdzaniu się w przekonaniu, że działo się to naprawdę.
      🙂 🙂 🙂

      Po ostatnich wydarzeniach, kiedy niemożliwe stawało się możliwe.
      T

          1. Maria

            O kurcze Elu – czyli będziesz mnie dzisiejszej nocy pilnowała 🙂 W takim razie bez obaw zasnę 😀
            Spokojnej nocnej „wachty” Elu i żeby spokojnie nocka Tobie minęła 🙂 🙂 🙂

  7. ReplyIlona

    Pamietam jak bylam mała to szło sie do ogrodka i jak sie zerwało jakis owoc to nawet sie niebalam a ze to brudne,oj jadło sie prawie wszystko i człowiek byl zdrowy,a teraz wszystko sprzyskane, no i niestety dzis bym juz se niepozwoliła na zjedzeniu czegos co wisi na drzewie i niejest spłukane 🙂
    Pozdrawiam Marysiu 🙂

      1. ReplyEla z lasu

        A propos owoców z robaczkami…
        Usłyszałam na targowisku rozmowę dwóch Panów – ” o kupiłeś czereśnie. Mięsne, czy bez mięsne… ?
        Drugi odpowiada: Nie…., bezmięsne bo kupuję u znajomego.
        🙂

        1. ReplyMaria

          Elu z lasu – przez bardzo dużo lat nie jadłam czereśni, bo kiedyś nie były pryskane i bardzo dużo robaków w nich było – szczególnie w tych dużych i słodkich. Paradoks jest taki, że teraz jak robaków nie ma, to zajadam się czereśniami. Dwa lata temu sprawdzałam każdą czereśnię i przekonałam się, że opryski działają 😉 Trudno, jem owoce opryskane. Lepsze takie jak żadne … takie życie 😉

          1. Kazimiera

            Mario, 🙂 czereśnie bez pryskania też nie powinny mieć hurtowo robaków.Wydaje mi się ,że zależy od niesprzyjającej pogody w czasie kiedy one dojrzewają.Klimat nam się drastycznie zmienił i dlatego takie anomalie.A jeżeli w uprawowych sadach mają drzewa czereśni to prawidłowo powinno się je pryskać substancjami nieszkodliwymi dla naszego zdrowia.Może zbiory nie byłyby tak obfite i dorodne,ale zdrowe. 🙂 Pozdrawiam. 🙂

        2. ReplyKazimiera

          Haha, 🙂 a ja kiedyś myślałam o tym aby parówki i inne kiełbasy po prostu rosły na drzewach.A nawet taką bajkę mam do dzisiaj.No i proszę. 🙂 W pewnym sensie się sprawdza. 🙂 Świeżutkie,bo żywe. 🙂 Hahaha. 🙂

      2. ReplyMonia

        Bardzo lubię czereśnie i kiedyś w sezonie wdrapałam się na drabinę i zajadałam łapczywie piękne dorodne czereśnie, gdy się już objadłam, wróciłam do domu, a tam moja mama ‚otwiera’ każdą czereśnię i zagląda do środka i o dziwo większość odkłada na bok. Pytam jej dlaczego??? No i się dowiedziałam, a raczej zobaczyłam tłuściutkie białe glizdunie wychodzące z pięknych, dorodnych czereśni, tych samych, których tak objadłam się chwilę wcześniej. łełełe…….nie będe pisać, co się dalej działo………….”rozmowa z porcelanką” była i od tamtej pory zagladam do „środka” przed zjedzeniem. hihih

        1. ReplyKazimiera

          Hahaha, 🙂 co robi świadomość. 🙂 A jakbyś nie wiedziała to by się nic nie działo. 🙂 Moja ciocia opowiadała mi często jak trzeba było sobie radzić w czasie okupacji.Któregoś razu przyszykowała poczęstunek dla swoich gości.Kupiła to co dla Polaków było dostępne,a w tym ślimaki.Elegancko je przygotowała i wyglądały jak grzybki.Wszyscy się nimi zajadali i byli zachwyceni ,,grzybkami”.Nawet nie mogli się nadziwić że je dostała. 🙂

          1. Agnieszka

            A przecież mięsko było gratis 🙂
            Czy na tym blogu sami wegetarianie piszą trochę pełzającego białka wam przeszkadza 🙂

  8. ReplyMarta

    Pani Agguniu,

    dziękuje za dzisiejszą rozmowę i Kartę Anioła Cudu Miłości, ta Karta to odpowiedź która rozwiewa wszystkie moje wątpliwości.
    Od dzisiaj przestawiam zwrotnice w mojej głowie aby przekierowac moje myśli moje życie na pozytywne tory. Wiem, ze sporo pracy przede mna ale muszę przeprogramowac moja podświadomość, która się nieco zasmiecila przez te wszystkie lata.
    Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie, życząc jednocześnie spełnienia tego na co każdy z Nas czeka 🙂

    1. ReplyMaria

      Marto, ta zwrotnica trochę zgrzytnie, bo już zardzewiała 😉
      Najważniejsze, żeby udało się Tobie ją przestawić na właściwe tory. Życzę Ci tego z całego serca 🙂 🙂 🙂

  9. Replyiwona

    witam cieplutko:) kiedy bylam w leczeniu onkologicznym to po chemi bardzo wymiotowalam organizm nic nie przyjmowal wtdy kazalam mezowi przyniasc z piwnicy sok z porzeczki mojej mamy wlasny i przynosilo mi to ukojenie ktorego nie umiem opisac ale gdy do buzi wzielam landrynke (takie mialam smaki) to od razu bolal mnie brzuch …i na nogi stawial mnie rosol z wiejskiej kury …i tak to jest z nasza ekologia
    Pani Aggo bardzo prosze napisac cos o chryzantemach wyszly mi piekne teraz zeby sprzedac pozdrawiam cieplutko wszystkich:)

  10. ReplyEla z lasu

    Marysiu,
    Dziękuję za życzenia, bo moja nocna „wachta” przyniosła konkretne i wymierne korzyści dla ….. firmy w dwóch bardzo ważnych sprawach. Na rzeczy jest również to, że wcześniej moje akumulatory naładowała Pani Agga. 🙂
    Przed chwilą był szczęśliwy finał dwóch bardzo trudnych spraw.
    Całusy i uściski, Ty moja kochana i wspierająca mnie „podporo”.
    Ela

  11. ReplyAgnieszka

    Pamięta Pani te słowa „będzie chciał się z Panią dogadać”, dzisiaj próbował nakłonić moich prawników żeby z udziałem mediatora załatwić wszystkie sprawy polubownie 🙂
    nic z tego 🙂 poczuła ducha wojownika i juz go pokochałam wiec walczę dalej
    Pozdrawiam

  12. ReplyMonia

    Witam Pani Aggusiu i pozdrawiam serdecznie 🙂
    A oto obiecany przepis na chrupiące faworki :
    1/2 kg białego sera
    1/2 kg mąki
    3 żółtka
    1/2 szklanki cukru -pudru
    1/2 kostki margaryny
    1 łyżeczka proszku do pieczenia
    szczypta sody oczyszczonej
    Z w/w składników wyrobić ciasto, gdy jest za suche dodać trochę kwaśnej śmietany. Smażyć na smalcu lub oleju.
    Smacznego

      1. ReplyIlona

        Moniko ale narobiłas mi smaku 🙂 jeszcze niejadłam faworki z serem- musze to spróbować 🙂
        Pozdrawiam jesiennie ciepło 😉 🙂

        1. ReplyMonia

          Hahaha Ilonko, no to robimy faworki!!! Ja właśnie skonczylam robić galarete mięsna i upieklam chlebki. Jutro jakieś ciasto upieke; bo zabralam teściowej jej segregator z przepisami i zawsze tam smakowity przepis znajdę 🙂

  13. ReplyIlona

    Super Moni 🙂
    Zabiore sie za faworki jak sie podkuruje, oczywiscie Pani Aggusia ostrzegała mnie m-ąc wczesniej, żebym uważala, bo moge się przeziębić.
    Widziala ten stan równiez 2 dni temu, że moge sie czuc chora, akurat 2dni temu zaczeło mnie brac, a teraz rozebrało mnie na dobre. Ach, mając tą swiadomosc powinnam uważac 🙂
    Pozdrawiam panią Aggusie i wszystkich blogowiczów, życze udanej soboty 🙂

    1. ReplyMonia

      Dużo zdrowia Ilonko, kuruj sie kochana i wygrzewaj w łóżku.
      Możesz spróbować dodatkowo stopy moiczyc w misce z gorąca wodą z solą. 🙂
      Herbata z lipy z miodem tez jest dobra.
      Buziaki. Uściski przesylam 🙂
      Pozdrowienia dla Pani Agguni i Wszystkich na blogu. 🙂

      1. ReplyKazimiera

        Przypomniało mi się teraz jak kiedyś w pracy byłam chora i poszłam do zakładowego lekarza.Bardzo mi wtedy pomógł prostą receptą.Zapisał mi 3 razy dziennie po dwie duże wit. C i aliofil.Był to pierwszy raz kiedy nie dostałam antybiotyków,a przyszłam do niego przeziębiona,rostrzęsiona i płaczliwa.Jego proste leczenie i w miarę naturalne(bo to jest sztuczna wit.C) bardzo mi pomogło i postawiło całkowicie na nogi.

      2. ReplyIlona

        Dziekuję Wam kochane jestescie Kazimiero, Moniko 🙂
        napewno skorzystam z waszych wskazówek 🙂
        musze przyznac, że wole naturalne leczenie domowymi sposobami, bo one najlepiej działają i pomagają. Natomiast niecierpie antybiotyków.
        Pozdrawiam 🙂

  14. ReplyAgnieszka

    I jaka jest konkluzja drogie Panie 🙂
    – Najtrwalsza miłość to miłość do jedzenia 🙂 –
    Każda inna z pewnością przeminie 🙂
    Nic nie wywołało takiej dyskusji na blogu jak właśnie jedzenie, super.
    Pozdrawiam serdecznie
    Agnieszka

  15. ReplyEla z lasu

    Pani Aggusiu,
    Z pokorą chylę przed Panią i czoła, bo wczoraj była kolejna sprawdzalność !
    To jest niesamowite, aby wcześniej wiedzieć co konkretnie powie dana osoba w konkretnej sytuacji. Trochę mi było nieswojo…. Było dokładnie tak jak Pani powiedziała.
    Czy dzisiaj /sobota/ będzie Pani na linii ?
    Jeśli tak, to w jakim przedziale mam próbować szczęścia ?
    Ciepluteńkie pozdrowienia prosto z pod serca.
    Ela

      1. ReplyEla z lasu

        pani Aggusiu, dziękuję za cudowną rozmowę, ale jest jeszcze jeden wątek.., a nawet dwa. Marzy mi się .. jeszcze jedna rozmowa…
        Ucałowania, Ela

          1. Ilona

            🙂 Ęlu ja zawsze tak mam, kiedy ledwo skoncze rozmawiac z panią Aggusią i juz zaraz tego samego dnia jeszcze bym pogadala, a to o tym, czy o tamtym 🙂 ale niestety czas tak szybko leci, ze te nawet 10minut to zamało, by poruszyc tak wiele spraw… 🙂

  16. ReplyIlona

    Miało być Elu 🙂 przepraszam za błąd w twoim imieniu,ale ta moja komórka jakies błędy pokazuje 😉
    Elu uwielbiam twoje wpisy jest w nich tyle optymizmu i radości 😀
    pozdrawiam cieplusienko 🙂

    1. ReplyEla z lasu

      Dzięki za miłe słowa,
      ale to też jest zasługa „parasola” Pani Aggusi.
      Dzięki Niej jestem pełna optymizmu i apetytu na życie.
      Całusy, Ela

  17. ReplyIlona

    Agnieszko, no wlasnie i teraz się wydało większośc z nas chyba kocha jesc 🙂
    ja niestety najbardziej lubie to co niezdrowe, czyli pizza i lody 🙂 oczywiscie takie kaloryczne potrawy najlepiej sie zjada w miłym towarzystwie 🙂
    Pozdrawiam słodko 😉

  18. ReplyBasia

    Witam Pani Agguniu 🙂
    Witam kochane blogowiczki :-).
    Od dawna kupuję warzywa na ryneczku od rolników a owoce z robakami . Takie najzdrowsze . Tych rzeczy nie kupuję w super marketach gdzie są pięknie wyeksponowane . Mięsa nie jem ponad czternaście lat . Jestem zdrowa a wyniki krwi mam super . Jajka kupuję od rolników nie z fermy . Są bardzo smaczne . To są uroki mieszkania w małej miejscowości . Cała żywność jest zdrowsza .
    Serdecznie pozdrawiam Pani Agguniu i przesyłam buziaki . Moje kochane Marysiu Edytko i cała blogowa rodzinko przesyłam buziaki trzymajcie się . 🙂 🙂 🙂 .
    Cała farmacja jest czasem psu na budę warta . Lepsze są babcine metody . Życzę zdrowia wszystkim buziaki 🙂 🙂

  19. ReplyEB-)

    Pani Agguniu, proszę mi wybaczyć, że zajmuję Pani czas i pytam karty o takie drobiazgi ale w moim przypadku wyjątkowo jak to się mówi diabeł tkwi w szczególe ? bardzo dziękuję za rozmowę i za cenne wskazówki – super ? a ten zapach jeszcze podrążę bo zapach bardzo ważny, bardzo…… dzisiaj przerwało i już nie usłyszłam więc wrócę do zapachu …….?

    pozdrawiam ciepło ???
    EB-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *