DSCN5462

Wolność duszy z wolnością serca

Wolność duszy z wolnością serca

 

Nie znasz mnie i nie wiesz co myślę, co czuję, jaka jestem na co dzień. Nie znasz mojej historii ani tego co lubię a czego nie. Nie wiesz co mam na serca dnie. Może nie jestem wcale radosna, może nie jestem uśmiechnięta, a to wszystko jest maską abym nie została przez ciebie odepchnięta.

 

Ciągłe maski i ciągłe przystosowania. Może kiedyś zastanawiałeś się, ale nie sądzę, czy ja mam dość już tego udawania. Dość już smutku i strachu, który potrafisz wyzwolić we mnie na zawołanie, teraz już wiem ze cokolwiek byś nie mówił, jakkolwiek byś mnie nie straszył to i tak nic złego mi się nie stanie. Mam już dość tej skrywanej radości, bo przecież przy tobie trzeba być ciągle w smutku obfitości. Zabijasz czy tego chcesz czy nie , zabijasz mnie wewnętrznie i to już teraz skończy się. Ja już nie chcę udawać, ja już nie chcę się bać, bo zrozumiałam, że na więcej mnie stać.

 

Chcę cieszyć się ciszą, chcę cieszyć się uśmiechem i każdym bliskich oddechem, chce tańczyć, wirować i bez kresu marzyć i podróżować, a także osiąść gdzieś w spokojnej przystani by złapać oddech i dalej mknąć porannymi polami. Gdzie rosa jeszcze cicho mruczy pod gołymi stopami. Chce chłonąć czar magiczny każdej wiosny, lata , jesieni i zimy. Chcę doświadczać wiatru oddechu i już mnie nie zatrzymasz w tym zatęchłym swoim uśmiechu. Nie masz nade mną juz tych piekielnych mocy i nadejdzie teraz czas, gdy moje życie radością cię zaskoczy.

 

Zdziwisz się bardzo i mocno odbijesz od tego wszystkiego z czym w sobie żyjesz. Nie uwolnisz się zbyt szybko od tego co masz w sobie, bo nie potrafisz się zmienić, bo masz nienawiść w sobie. Oszukujesz siebie i mnie, że kochasz, a to tylko wygoda i twoja egoistyczna wewnętrzna macocha skłania cię do wyznań tak próżnych, abyś nie był sam i nie musiał uczuć być dłużny.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ja chce pędzić ciągle od nowa, bo już straconych lat głębiej nie schowam. Nie chcę kolejnych kłaść do kieszeni mroku i moich cieni, bo to nic nie da, a wiem, że ty już się nie zmienisz. Mam mocy siłę i wielkie przyzwolenie, już to zrozumiałam i tego nie zmienię.

 

Ciągle nowy dzień witać z uśmiechem w Duszy i nawet wtedy, gdy moje łzy wiatr będzie suszył. To jest piękniejsze, ta wolność świata i moja wewnętrzna i te kwiaty na łąkach i burza bezpieczna. Zwiedzanie pól i łąk kwiecistych, gór stromych i mórz pienistych.

 

Chcę kwitnąć , chcę odrodzić się na nowo i teraz wiem, że korzenie są i zakwitnie moje drzewo na nowo. Już czuje przypływ fali entuzjazmu którego nic juz nie przepali, ani twoje słowa, anie twoje oczy , nie dam się już twojej toksycznej miłości zaskoczyć. Weź ją sobie i ciesz się nią z oddali, bo ja już nie chcę dzielić jej z tobą i nie upieraj się, abyśmy wszystkiego do końca nie przegrali. Idź swoją drogą, która będzie podobna i zostaw mnie, abym rodziła się na nowo.

 

Chcę oglądać zachody słońca i gęste mgły na moich życia horyzontach. Chcę śpiewać, chcę latać i ukryć się w buszu, abym nie musiała więcej słuchać miłości, która zagłusza. Prawda i cisza oraz radość i pęd są tym, czym ja jestem i tak ze mną jest.

Zawsze tak było, i teraz powracam, bo Ty mnie zmieniłeś i ciągle zatracasz. Nie dam się więcej mamić i manipulować i te swoje czułe słówka możesz już schować.

 

Ja pędzę, ja tańczę, ja śpiewam. Ja robię to, co mi mówią drzewa i dusza i serce i wszystko co mym sercem jest. I tego chce i tak mi dobrze z tym. Odbuduje na nowo wszystkie moje gałęzie, by siąść na nowo pod nowym niebiem przy liściach, przy trawach i potoku szemraniu, by pisać i pisać o dziwnym kochaniu.

 

Historia piękna i jakże potrzeba, ale już stara i nie do przerobienia. Nie mogę cię uczyć, nie mogę cię ciągnąć, gdy sam nie potrafisz i nie wiesz jak maksimum szczęścia osiągnąć. Ty nie potrafisz i nie twoja w tym wina, może potrzebna ci inna, abyś zrozumiał i wykipiał jak stara strychnina.  Dość już zarazy i Twoich fochów i manipulacji, może nie wliczyłeś, że będę chciała być wolna i nieokiełznana ciesząc się z naszych relacji.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jestem jak wiatr, jestem nieuchwytna i wolna i do niczego niepodobna. Wyjątkowa sama w sobie i wolna w sercu i duszy. Nie dam ci więcej mojej kruszyć Duszy. Ja lecę, ja płonę, ja biegnę do świata przestworzy i z każdą chwilą i z każdym dniem świat przede mną nowe bramy otworzy.

Tyle drzwi zamkniętych, które są już przeszłością i nowe bramy otwarte, tą moją szczerością. Już nie dam się dusić, już nie dam się mamić, bo chcę moje życie i siebie od smutku ocalić. Nie chcę już tęsknić, nie chcę już szlochać i się zastanawiać jak ta stara kwoka.

 

Chcę poznawać smaki porannej zorzy i chcę chodzić po piasku, jak mnie Najwyższy stworzył. Chcę chłonąć iskry Wszechświata i już nic nie zrobisz i nie ukręcisz na mnie, ze słów bicza oraz bata. Już to do mnie nie trafia , już mnie nie dotyka, bo jestem silna wewnętrznie, a moja Dusza rozkwita.

Pod dotknięciem słów bliskich i takich zwyczajnych, odnalazłam siebie w sposób zupełnie normalny. Otworzyłam siebie zamkniętą przez lata w wielkiej skrzyni złudnej miłości Twojego świata. To nie jest i nie było moje, to nie jest i nie będzie więcej już mi znajome.

Wolność duszy z wolnością serca jest mą potrawą, co życie nakręca. Ta radość Księżyca i ja sama, którą wszystko zachwyca. Odnajdę wszystko co zgubiłam wtedy, gdy chciałeś mi pomoc i wyciągnąć z samotności biedy. Samotna nie byłam, bo cóż to takiego, gdy masz w sercu zawsze kogoś bliskiego.

 

Nie wyplenisz moich przekonań wiary i tego wszystkiego, co jest najważniejsze w moim poczuciu tego, co miłością nazywam i już niczego przed tobą nie ukrywam. To co mam, jest tym co chcę mieć i dbać o to, aż po życia kres. To daje siłę, to radość ogromna i wszystko na nowo, gdy myśli przyciągam.

 

Nowe spojrzenie, a jakże znajome, to jestem ja w tej samej, a jakże nowej odsłonie. Przyglądaj się temu i zadziwiaj na nowo, bo wcale mnie nie znasz, jestem tylko dobrą znajomą. Życzę ci szczęścia i tego wszystkiego, co byś zrozumiał i dał to drugiemu. Moje westchnienie, moje milczenie otumanione przez ciebie juz się skończyło już gdzieś uciekło, a wspomnień chwile będą tylko na tyłach mroku mroźnego.

 

Ja pędzę, ja śmieje się głośno, bo jak wspaniale jest czuć radość, nie tylko wiosną. Piękne promyka słońca dotyki już są we mnie i tam zostaną na wieki. Nie dam się kręcić na pustej huśtawce, ja już wychodzę, by puszczać szczęścia latawce. Już zapomniane, a jakże kochane, płynące w górę nieba i serca kolorze, już są we mnie i nic zmienić tego nie może.

 

Nowe nadzieje, nowe kwiatów miliony oraz uśmiechy, że w końcu jesteś bardzo zdziwiony. Nic nie ma na zawsze, nic nie jest na stałe, więc weź się do pędu, abyś nie przegrał życia na trwałe.

Mój Ogród kwitnie i zbiera owoce, razem z pędząca mrówką jest jak w kalejdoskopie. Piękne kolory mojego wiatru i cisza serca ……

Tak, tak chcę. Pa, już idę……

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na Magicznej linii będę dostępna w godz wieczornych

tel 708 788 222 i 708 888 688

Pozdrawiam ciepło

Wasza Agga Soyala

Tags: No tags

40 komentarzy

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *